Pracownicy, którzy rozpoczęli protest, domagają się wzrostu płac. Chcą, aby podwyżka wynagrodzeń wyniosła przynajmniej 4 procent. W związku ze strajkiem w miniony weekend doszło do zakłócenia ruchu na trasie Ouistreham-Portsmouth. Obsługujący tę trasę prom Mont Saint-Michel został zablokowany w doku portowym. Konieczna była interwencja prezesa zarządu firmy Brittany Ferries.
W nocy z soboty na niedzielę pełniący funkcję CEO w Brittany Ferries Jean-Marc Roue, w towarzystwie lokalnych producentów żywności (pochodzący z Bretanii rolnicy, którzy odpowiedzialni byli za powstanie przed laty Brittany Ferries, są nadal głównymi udziałowcami w przedsiębiorstwie), pojawił się w Ouistreham, gdzie blokowany był prom Mont Saint-Michel. Rolnicy przyjechali na miejsce autobusami, a kluczowa część operacji miała miejsce ok. 2:45. Dzięki interwencji, prom został uwolniony – jednostka wyszła z portu Ouistreham i wyruszyła do Roscoff, gdzie pojawił się około południa.
Prezes firmy nie kryje zadowolenia z efektów przeprowadzonej akcji. Przedstawiciele Brittany Ferries nie mają wątpliwości, że działania związane z przetrzymywaniem promu przez strajkujących były bezprawne, niedopuszczalne i określili je mianem szantażu.
Akcja protestacyjna zorganizowana przez związki zawodowe popierana jest przez dokerów z innych portów.
Na razie nie wiadomo, jak rozwinie się sytuacja. Romain Bail, mer Ouistreham, zapowiedział, że jest gotowy wziąć udział w mediacjach, które doprowadzą do rozwiązania sporu.
Część rejsów wykonywanych przez Brittany Ferries na trasie Ouistreham-Portsmouth została w w ostatnich dniach anulowana. Zmianie uległ też rozkład rejsów wykonywanych przez prom Normandie.
PromySkat
Źródło: France3, Tendance Ouest